Zapomnieni

Trzy lata z tymi samymi ludźmi w jednej klasie powinny sprawić, że człowiek się do nich przywiązuje i ciężko mu bez nich żyć. Powinny..
Bardziej przywiązałem się jednak do ludzi po 24 dniach kolonii.
Minęło kilka dni od końca wyjazdu i nadal czuję delikatny brak tych wszystkich ludzi, których widziałem codziennie przez 24 dni.
Po końcu roku nie miałem żadnych problemów. Nikogo mi specjalnie nie brakowało, chodź z kilkoma osobami zdążyłem nieźle się poznać i zżyć.
Może to wszystko jest spowodowane tym, że łatwiej będzie mi się spotkać z moimi klasowymi ziomkami, niż z ludźmi z turnusu., bo nasze miejsca zamieszkania są bardziej skupione, a może to wina znudzenia się sobą przez te trzy lata...
....w tym może coś być.
Na początku trzeciej klasy było mi wielce szkoda, że ta cała przygoda się kończy, lecz po pół roku zaczęło mnie dopadać fobia na punkcie niektórych osób. Ich teksty mnie denerwowały, a zachowanie odpychało. Nie wiem czy to dlatego, że już tyle czasu ludzie żyją ze sobą w dość dużej zażyłości i bliskości, czy może to sprawa zmian w zachowaniu niektórych osób. To widocznie pozostanie już tajemnicą, bo nikt nie będzie się nikogo o nic wypytywał, żeby to wyjaśnić. Chodzi po prostu o inne odczuwanie braku osób, z którymi miało się kontakt na dosyć krótkim i długim okresie czasu.

Łatanie dziur

To co uwielbia każdy z nas to chyba pierwsze pojawienie się na społecznościówkach po dłuższej nieobecności.
Człowiek sobie elegancko wyjeżdża na 24 dni, wypoczywa, wraca, zagląda do internetu i...... BUM! Nagle natłok maili na skrzynce, wiadomości na społecznościówkach i nowych "interesujących" sensacji na serwisach informacyjnych.
Zanim człowiek wszystko uporządkuje, pokasuje to mija cały wieczór. Blee......
Dobrze, że nie jestem związany zbyt mocno z żadnym serwisem, bo z reguły jestem pedantem i wszystko muszę mieć uporządkowane, więc musiałbym poświęcić zbyt dużo czasu.