Podsumowanie roku?

Może wypadałoby podsumować ten rok. A więc zacznę od...wydarzeń i odczuć najnowszych.
Wolne od szkoły, tak niestety odczuwam aktualne święta..Nie mam pojęcia czemu w ogóle nie odczuwam ich atmosfery. Być może to przez moje problemy z wiarą..Niby czuję, że je pożegnałem, ale może tak na prawdę one siedzą we mnie i wyżerają mnie od środka? Co do wyżerania od środka to ostatnimi czasy mógłbym powiedzieć, że jestem szczęśliwy, z powodu dobrego układania się moich relacji z Martą. Mógłbym gdybym ostatnio nie przeszedł na swego rodzaju abstynencję uczuciową(dzięki grabku za określenie tego). Niestety nie przeszedłem na nią dobrowolnie, stało się to nagle i bez zapowiedzi i od tego czasu(nawet nie wiem kiedy konkretnie) nie odczuwam nic głębszego. Czyżbym stał się jednym z elementów szarej masy, pozbawionej głębokich uczuć? Wydaje mi się to niemożliwe, ale któż to wie... Źle mi z takim stanem bezuczuciowym, bo jak ma się przejawiać mój optymizm, jeżeli nie poprzez szczęście i radość,które odczuwam? A może nie ma we mnie żadnego optymizmy, a to co wydaje mi się, że czuje jest zwykłym wmawianiem sobie pewnych rzeczy. Z kolei czy optymizm właśnie nie polega na wmawianiu sobie czegoś pozytywnego? Nie ważne... ważne jest natomiast to, że nie odczuwam uczuć, nie czuję atmosfery świąt i nie potrafię się tak na max cieszyć z mojej znajomości z Martą.. Jeśli o niej mowa to wspomnę o niej.
Marta...ah jak ja uwielbiam to imię. Lubię je jeszcze bardziej gdy przypasowuję do niego tą piękną buzię, wiecznie uśmiechniętej romantyczki. Jest to bez wątpienia wspaniała dziewczyna, z którą łączy mnie na prawdę wiele! Jest to cholernie optymistyczne i cieszę się z takiego obrotu spraw. Może to ona jest moim lekarstwem na abstynencję? Oby. Poza tym jest to osoba szczera i otwarta, nie wstydząca się wartości, którymi się kieruje. Za to właśnie jaka jest można ją pokochać. Brakuje nam wszystkim właśnie takich dziewczyn; naturalnych, rozważnych i rozsądnych. Mam nadzieję, że będę miał jak najwięcej okazji do rozwijania z nią tej znajomości.
Wracając do mnie. Tak to egoistyczne, ale jednak blog jest o mnie i wracam do mnie, chodź o Marcie mógłbym pisać, pisać i pisać...
Jeśli chodzi o mnie to poza abstynencją uczuciową, dobrze, że mam przerwę w szkole, bo ostatnie tygodnie były na prawdę ciężkie dla mnie. Nic mi się nie chciało, coraz więcej nawalałem i gdyby nie dobre zaplecze, które sobie zrobiłem będąc, że tak to ujmę "w formie" to mógłbym sobie narobić problemów. Na szczęście teraz mam czas żeby się odbudować uczuciowo oraz motywacyjnie i powrócić do szkoły. Tak więc pierwszą część pobytu w nowej szkole uznaję za zamknięty. Wynik: 3.63. C.D.N. jeszcze pięć części.
Poza szkołą, Martą i uczuciami to nic nowego się nie dzieje. Nic o czym warto by było pisać:).

Podsumowując rok:
Ogólnie przez ostatni rok wydarzyło się cholernie dużo rzeczy, ten rok w ogóle zleciał mi bardzo spokojnie, oznaczając się wieloma wydarzeniami, o których części postaram się wspomnieć.
Pierwszym znaczącym dla mnie wydarzeniem w tym roku były narodziny mojej siostry. Pierwszy raz zostałem bratem. Teraz wiem, że to wspaniały stan i jestem strasznie dumny z mojej siostrzyczki.
W dniu narodzin mojej siostry od razu po dostaniu telefony właśnie z tą wiadomością, poszedłem pić. Niestety piłem na pusty żołądek, piłem za dużo i za szybko przez co w 30 minut po telefonie byłem nieprzytomny. Niestety głupio się stało, ale na szczęście jestem ogarnięty i takie akcje mnie nie kręcą, jedna w zupełności wystarczy.
Potem rozstanie z klasą. Było smutno i źle człowiekowi, że rozstaje się z ludźmi do których się przyzwyczaił przez te trzy lata, ale cóż poradzić. Szkoda mi kontaktu z kilkoma osobami, ale trzeba żyć dalej. Ważne, że ten kontakt nie zanikł totalnie.
Następnie wakacje i wspaniały wyjazd w góry. Ludzie! Jeżeli nie kochacie gór i nigdy nie byliście na żadnym wyższym szczycie to was rozumiem, ale jeśli byliście, a nie kochacie gór to znaczy, że nie jesteście ludźmi i z tego szczytu należało skoczyć. Góry są wspaniałe, wystawiają nas na próby, ale są w stanie także podarować nam wspaniały prezent. Często będąc tu w Warszawie tęsknię za górami, za tym niesamowitym wyzwaniem. Niestety muszę czekać.
Potem nowa szkoła. Wchodząc do nowej szkoły miałem nadzieję, że znajdę jakąś regaukową ekipę, w którą się wkręcę, niestety nie było takiej, ale była dziewczyna w dredach - Dominika. Człowiek stwierdził, że warto ją poznać. Poznał. Pocałował. Pożałował. Przeprosił. Nieciekawa sytuacja, której nie udało mi się pokojowo załatwić. Cóż poradzić gdy się jest nieszczęśliwym. Uważam, że to był materiał na przyjaciółkę, nie na dziewczynę. Teraz po ptakach.
Następną dosyć istotną rzeczą jest nawiązanie współpracy z MM Impress, organizacją eventową. Zostałem ich dystrybutorem, przez co mam wstęp na wszystkie ich imprezy + zarabiam sobie na wejściówkach. Dzięki temu, że pojawiam się na ich imprezach poznałem właśnie wcześniej wspomnianą Martę!:) I tak się zamyka kółko tegorocznych wydarzeń.:) Mam nadzieję, że będę miał się gdzie wybrać na sylwestra, mam nadzieję, że z Martą.

Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz