No więc, od ostatniego zapisku troszkę się zmieniło. Troszkę? Zaje*****e dużo!
Masakra - to słowo dobrze określa ostatnie wydarzenia.
Ten(znaczy ja), który walczył o tą Boginie w dreadach, dał ciała i ubzdurał w swojej główce, że on jednak chce być wolny, chce być singlem; w końcu to takie modne w dzisiejszych czasach. No dobra, może nie uległ modzie, której zawsze starał się unikać, ale uległ wątpliwością i cenieniu własnej wolności, nieograniczanej czynnikami zewnętrznymi.
Pojawiły się wątpliwości. Rozwiązał je; rozwiązując związek.. Rozwiązał wątpliwości pojawiły mu się kolejne; czy aby na pewno była to dobra i właściwa decyzja? Szlag! Niech to diabli, pieprzone wahadło, które raz mówi: Bądź wolny ciesz się życiem i chwilą, a drugi raz: stabilizacja zawsze dobrze ci robiła, więc do niej dąż. grrr... Już nie wiem do końca jakie rozwiązanie byłoby najlepsze.
Zejdź mi z oczy Krystianie...


Do tego dochodzą problemy ze szkołą. Wybrał się do klasy mat-inf-fiz, ze względu na to, że z matmą mu kiedyś nie najgorzej szło, a nie chce być w humanie bo boi się gramatyki.
Gramatyka i tak dopadła, a matematyka ze swoją rozszerzonością(neologizm taki na potrzeby chwili) daje nieźle Krystianowi w dupę, przekazując mu z rozmachem, ochoczo, raz po raz jedynki.
Do tego wszystkiego dochodzi fizyka, która swoim rozszerzonym materiałem byłaby może znośna gdyby nie nauczyciel, któremu trzeba tłumaczyć jak prawidłowo rozwiązać zadania; paranoja!
Dobrze, że przynajmniej ostatni rozszerzony przedmiot idzie tak jak iść powinien - kolejne tematy, kolejne umiejętności, dobre oceny.
Muszę się nawet pochwalić, że z biologi, z której miałem 1 i 2+ dostałem 4+ co w średniej ważonej daje mi ok 3,5, więc jest nie najgorzej.

Ostatnio odbyły się dwa wydarzenia integrujące mnie z kilkoma osobami z klasy; impreza w lucidzie, która pozwoliła mi nabrać bliższej znajomości z Barą oraz wyjazd integracyjny, który pomógł mi poznać ok 15 osób z mojej klasy.

Ogólny bilans jest chyba ujemny, miejmy nadzieję, że sprawę z Dominiką uda mi się jakkolwiek rozwiązać, a oceny dojdą do normy.

idę spać. Dziś w gardło wlało się za dużo cytrynówki.

2 komentarze:

  1. Rezygnując z Bogini wydajesz się zmierzać w kierunku emocjonalnego ateizmu. Musisz się tylko zastanowić, czy faktycznie chcesz być ateistą, czy może przechodzisz jedynie kryzys wiary.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, wiem. Domyślam się, że to był(jest?) kryzys, ale teraz raczej za późno na takie wnioski.

    OdpowiedzUsuń