Wiem, że przeżywając podobną tym bardziej nie powinienem zrobić czegoś takiego co zrobiłem.
Niestety o tym jak mi będzie z tą osobą mógł mi powiedzieć tylko związek, dopóki człowiek w niego nie wejdzie nie wie do końca, nie ma pewności. Ja musiałem wejść do tej rzeki, sam wchodziłem z ogromnym dystansem bo ZAWSZE trzeba się liczyć z szybką ewakuacją. Niestety nie było mi dobrze, a to prowadziło do tego, że ten związek nie byłby prawdziwy i szczery. Popełniłem błąd. Co mogłem zrobić w tej sytuacji? Liczę, że powiecie, bo sami mówicie jakby rozwiązanie było banalnie proste, tylko ja, idiota, nie mógł go znaleźć. A ja zrobiłem to co według mnie zrobić należało, nie udawałem, przemyślałem i postanowiłem porozmawiać, wtedy jeszcze nie z postanowieniem zakończenia związku, tylko z chęcią znalezienia jakiegoś rozwiązania. Dominika widocznie nie brała pod uwagę innej opcji niż to, że to kończymy.
W tym miejscu także chciałbym zaprzeczyć pewnej rzeczy, o którą mnie posądzasz sylwio. Mówisz, że bez wyjaśnień. Natomiast te wyjaśnienia były przedstawiane dwa razy i nie rozumiem czemu ona nadal uważała, że bez wyjaśnień. Tu nie chciałem popełnić błędu dziewczyny, która mnie kiedyś rzuciła - zostawić bez wyjaśnień, dlatego ja wyjaśniłem to jak najlepiej umiałem, dwa razy. Trzeba zupełnie nie ogarniać jeżeli się tych wyjaśnień nie przyjmuje do wiadomości i ciągle ich domaga.
Dominiko niestety trafiłaś na mnie jako na tego pierwszego, niestety poznałaś tą gorszą stronę związków, niestety nie udało nam się rozstać w zgodzie. Żałuję, że dałem Ci takie doświadczenia w sferze związków jako pierwsze. Pozdrawiam.
Tak więc nie mogę sobie zarzucić, że nie wyjaśniłem. Nie można mi prawić także zarzutów w stylu: Po co wogóle zaczynałeś?! - Ponieważ to nielogiczne. Każdy zaczyna związek aby być w nim szczęśliwy z drugą osobą. Lecz jeżeli w związku dopiero mam okazję dowiedzieć się jakie wyobrażenie bycia razem ma druga osoba i jest to wyobrażenie według mnie nieodpowiednie to kończę to dla własnego dobra, bo jeżeli mi nie będzie dobrze to drugiej osobie też nie będzie. Chyba jasne? Zarzut ten jest zwyczajnie głupi, bo zaczynałem mając pewność i chęci, wszystko zmieniło się w trakcie jak musiałem stanąć twarzą w twarz a ograniczeniami i niejasnymi sytuacjami. Dokuczał mi brak szczerości w tym związku, nie był on oparty na jedności dwóch osób, tylko na bliskości, a to nie to, to nie jest to czego szukam. Chciałbym móc rozmawiać w związku, dzielić się problemami, a nie słyszeć w odpowiedzi na moją chęć rozmowy o problemach drugiej osoby: to głupie, nie będę mówiła. To nie jest dla mnie zaufanie, którym podobno byłem obdarzony.
Pozdrawiam po raz kolejny Dominiko.
Kończę, czekam na kolejne wasze wypowiedzi. Myślę, że już macie jako taki obraz sytuacji.
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz