Miałem długą przerwę. Dawno nic nie umieszczałem. Nastała pora. Przez dziwny zbieg okoliczności zajrzałem na bloga i zobaczyłem dwa komentarze osób, których kompletnie nie znam.
Okazało się, że komentarze są przeciw mnie. Ucieszyło mnie to bo takie konfrontacje dają o wiele więcej człowiekowi niż zwykłe monologi. W komentarzach zarzucano mi egoizm.
Obawiam się, że zbyt mało dosadnie określiłem jaka to była dla mnie decyzja i jakie skutki we mnie wywołała. Teraz jest za późno.
Wiem, że jestem egoistą, lecz niestety muszę was zmartwić, bo egoistą jest każdy, tylko w różnym stopniu.
Uważam, że związek nie miał podstaw do dalszego trwania dlatego najlepszą opcją było go skończyć. Tu pojawia się sprawa tego jak się zachowałem potem. Chciałem zakończyć to we względnie dobrych stosunkach, nie chciałem wrogości ani krzyku. Niestety nie udało się. Nie wiedziałem jak mam zareagować na zachowania tego typu z drugiej strony. Tu ujawniła się moja bezsilność i szok wobec tych zachowań, zwyczajnie nie wiedziałem co zrobić w obliczu takiego obrotu spraw. Tak macie racje stchórzyłem.
Po całym zajściu nie wiedziałem jak do niej podejść, nie wiedziałem co powiedzieć, okazałem się słaby wobec własnych czynów, to było niewłaściwe..
Otworzyliście mi oczy na pewną sprawę! Jakie to niesamowite. Kurcze wcześniej brałem to pod uwagę, ale jakoś inaczej się we mnie to przejawiało.. a mianowicie chodzi o to, że mówicie, iż nie wiem jak ona się mogła czuć, co przeżywać. Ja natomiast wiem jak mogła się czuć i jak to przeżywać, ponieważ sam byłem w podobnej sytuacji. Poznałem dziewczynę, maksymalnie się zaangażowałem, ona dawała mi znaki, że z jej strony też się coś dzieje i nagle mnie zostawiła, po niedługim czasie. Właśnie z takim samym wytłumaczeniem jak ja! Lepiej wcześniej niż później. Płakałem dwa dni, a potem przez miesiąc byłem wrakiem człowieka. Doznałem szoku, że osoba na którą tak bardzo się otworzyłem, bo wydawało mi się, że mogę jej zaufać, postąpiła wobec mnie. Miałem to w świadomości, kończąc związek z Dominiką, lecz....w mniejszym stopniu i za to mi wstyd. Chciałbym ją za to przeprosić, lecz obawiam się czy to już nie po ptakach, nie za późno...
Co do waszych zarzutów o to czy zastanawiałem się nad tym jak to wygląda z jej strony, jak ONA się czuje. Zastanawiałem się...zastanawiałem się, lecz byłem bezsilny, wobec mojej słabości i niewiedzy jak w tej sytuacji postąpić.
Gumiś, nie wiem czy zauważyłeś, ale nie jestem dumny z tego "skakania z kwiatka na kwiatek".
I tutaj ja stawiam wobec was zarzut. Uważam tego bloga za pewnego rodzaju zlew dla swoich myśli, dlatego nie owijam bawełnę i przedstawiam rzeczy takimi jakie są. Więc skoro piszę to opisuję swój stan, a nie użalam się nad sobą. Nie piszę: " jaki ja jestem biedny". Tylko zazwyczaj: " doznałem takich i takich rzeczy" bądź " jestem w takim i takim stanie". Tak więc skoro czytacie ten mój zlew myśli to powstrzymajcie się od tego typu uwag.
Pozdrawiam.
Być może po prostu idziesz śladem błędów,które kiedyś popełniłeś,ale pamiętaj- życie toczy się dalej ...
OdpowiedzUsuńŻycze Ci by ułożyło się Twoje i jej życie,byście mogli zapomnieć o niemiłych incydentach i kiedyś stanąć twarzą w twarz i powiedzieć : Jak się masz ? Jak Ci mija życie ?
Pozdrawiam ;)
Gumiś...
Nie chciałam abyś to tak odebrał, ale jestem w życiu osoba dość szczerą... Moje rozważania przyjęły formę pisemnej treści, ponieważ mam nadzieję przekonać cię do mojego punktu widzenia z nadzieją, iż jest on słuszny i pomoże uniknąć ci podobnych błędów w przyszłości. Cieszę się, że jesteś raczej zwolennikiem dyskusji niezależnie od nastawienia nadawcy danej treści skierowanej do Ciebie. Pomimo twoich wyjaśnień nadal nie rozumiem twojego sposobu myślenia. Twoje stwierdzenie „Uważam, że związek nie miał podstaw do dalszego trwania, dlatego najlepszą opcją było go skończyć.” budzi moje zastanowienie, dlaczego w takim razie pozwoliłeś takiemu związkowi w ogóle się rozpocząć. Wyjaśnianie tego niewiedzą byłoby z twoich ust niewłaściwe. Piszesz wszakże, że przeżyłeś podobną sytuację, Piszesz, że bardzo Cię to zraniło a zrobiłeś dokładnie to samo drugiej osobie. Na usta ciśnie się przysłowie „nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”, choć w mojej opinii jest ono zbyt lekkie jak na taki kaliber sytuacji. Skoro dokładnie taka sytuacja zdarzyła się tobie to, dlaczego zrobiłeś to komuś innemu. To w zasadzie główne pytanie, jakie chciałam ci zadać. Dlaczego? Wnioskuje, że związek wasz trwał dłużej. Chodzi mi o to, dlaczego nie zakończyłeś tego wcześniej? Dlaczego bez wyjaśnień? Myślę, że dłuższe trwanie takiego związku zrobiło więcej szkód dając ułudę drugiej osobie liczącej na miłość szczerą i opartą na zaufaniu. Zastanów się nad tym. Pozdrawiam, z nadzieją, iż zastanowisz się nad swoim postępowaniem, Wojna.
OdpowiedzUsuń